wtorek, 24 stycznia 2017

Weekendowy zabieg japoński super wygładzenie skóry Yoskine




   Yoskine to zabieg składający się z trzech maseczek na noc do szybkiej, weekendowej kuracji wygładzającej. Zawiera trzy sleep maski. Za kurację zapłacimy około 5-6zł w naszych drogeriach.
Dwie pierwsze saszetki przeznaczone są na piątek i sobotę. Mają po 4 ml i posiadają taki sam skład. Pachną bardzo ładnie, kwiatowo i luksusowo. Ostatnia saszetka- ta na niedzielę jest większa, bo ma już 5 ml i inne składniki.

Na początku chciałam zużyć na raz pierwszą saszetkę, ale przy nakładaniu okazało się, że wystarczy mi na jeszcze jeden zabieg za tydzień. W ten sposób dzieliłam sobie maseczki na pół i w cenie otrzymałam dodatkową kurację.

   Dwie te same maseczki zawierają kwasy, które mają zadanie usunąć martwy naskórek, wygładzić i zmniejszyć pory. Przygotowują cerę do niedzielnego odżywiania, które jest już mocniejsze i uzupełnione retinolem aby wygładzić zmarszczki i zapobiec ich powstawaniu na przyszłość. Ta ostatnia maseczka nie pachnie już tak intensywnie, jest bardziej treściwa i oleista.

   Według całego rytuału poniedziałek to dzień w którym nasza cera powinna być idealnie piękna jak u Japońskiej królewny.  Z pewnością jest miękka, odżywiona i promienna, ale jeśli ktoś posiada przecietną cerę (tak jak ja) to w ciągu trzech dni nie stanie się boginią o porcelanowej twarzyczce. Zabieg widocznie poprawia stan i wygląd cery, więc za tę cenę warto wypróbować go na sobie aby poczuć luksus :) Ja na pewno kupię ponownie ten zestaw.




czwartek, 24 listopada 2016

Cetaphil emulsja do skóry wrażliwej oraz balsam do twarzy i ciała


      Od dłuzszego czasu zmagam się z problemami mojej skóry. Latem muszę ciągle wspomagać się kremami z filtrem UV, gdyż alergia słoneczna nie daje mi spokoju już od czternastu lat, a zimą (kiedy już skóra nie reaguje wysypką na słońce) skóra oraz cera jest wysuszona i wrażliwa na kosmetyki. Po wielu próbach z róznego typu produktami postanowiłam wypróbować serię Cetaphil. Fajne jest to, że nadaje się do pielęgnacji twarzy oraz całego ciała.

Wskazania: Łagodny preparat do mycia twarzy i całego ciała, szczególnie w przypadku:

skóry suchej
skóry wrażliwej
skóry z trądzikiem młodzieńczym i różowatym
skóry przed i po zabiegach dermatologicznych
demakijażu twarzy i oczu
 Na końcu składu sls, ale świetnie radzi sobie z demakijażem oczu, pozostawia skórę miękką, oczyszczoną ale nie obdartą z płaszcza lipidowego. Skóra nie piecze po użyciu emulsji, nie zaobserwowałam także żadnych zaczerwienień i zmian. Po umyciu nie czuć ściągnięcia i lepkości. Aktualnie zostawiłam sobie emulsję tylko do pielęgnacji twarzy. Rano służy mi do odświeżenia, a wieczorem do demakijażu. Dla leniwych mogłaby wystarczyć tylko ona, ponieważ łączy w sobie właściwości nawilżającego kremu i moc oczyszczającego płynu micelarnego. Ja używam także balsamu, który jest dopełnieniem rytuału pielęgnacyjnego.
   Mieści się on w takim samym opakowaniu, otwieranym na ''klik''. Niżej jego skład


   Jest nawilżająco-natłuszczający, ale nie poleciłabym go osobom, które aktualnie są w trakcie leczenia trądziku. To nie lekki balsam- to mocno nawilżający kosmetyk, który koi podrażnienia i mocno nawilża. W moim przypadku emulsja i balsam Cetaphil to idealny duet na zimę. Tak samo jak z emulsją, szkoda mi go "marnować'' na ciało. Nakładam go wieczorem obficie na twarz i szyję, robiąc coś w stylu maseczki, którą zostawiam na jakiś czas, a resztki gdzie się nie wchłonęła jeszcze raz wsmarowuję. Skóra jest od razu odzywiona i jędrna. Osobom z AZS powinien bardzo się spodobać. Przyspiesza gojenie się ran i otarć.



Balsam ma biały kolor i jest dość wodnisty jak na produkt tego typu, ale mi to nie przeszkadza, wręcz wolę takie konsystencje ponieważ łatwiej się rozprowadzają. Emulsja myjąca jest typowej gęstości co większość dostępnych kosmetyków w tej formie, ale jej formuła jest już perłowa, na wpół przezroczysta.

Warto wspomnieć, że są to kosmetyki polecane przez dermatologów i najprędzej można je dostać w aptekach. Można je stosować także u dzieci, na ciało, ale także na twarz. W tym przypadku powiedzenie "jeśli coś jest do wszystkiego to jest do niczego" nie jest trafne, bo zestaw radzi sobie z całym ciałem i w sumie nie potrzebujemy niczego więcej. Są osoby które lubią kiedy ich ciało pachnie i na bezzapachowe balsamy nakładają jeszcze lekkie kremy o woni kwiatowej czy owocowej. Zrobiłam tak raz, ale dla mnie to juz za dużo. Będę na pewno wracać do zestawu Cetaphil na zimę. Pojemność 250 ml każdego opakowania wystarczy akurat na ten sezon, a porównując z ceną to bardzo rozsądnie wychodzi bo zaleznie od sklepu waha się od 28 do 35zł, więc warto polować na promocje.




niedziela, 21 sierpnia 2016

Wygraj saszetkę z perełkami zapachowymi Lenor Unstoppables Fresh


   Dzisiaj przychodzę z konkursem w którym mogą wygrać dwie osoby. Już kiedyś wspominałam Wam że należę do grona ambasadorów Everydayme. Testuję właśnie Perełki Zapachowe Lenor, a dodatkowo postanowiłam podarować dwie próbki moim czytelnikom.

   Na pewno kojarzycie reklamę w telewizji, gdzie pani w sukience promuje właśnie te środki do prania. Innowacyjna formuła intensywnych perełek zapachowych zawiera aż 9 razy więcej składników zapachowych niż inne produkty Lenor. Można je stosować do wszystkich kolorów, materiałów i przy każdej ilości prania. Można samemu decydować o tym ile perełek dodać do prania. Wsypuje się je do bębna pralki, a następnie dodaje swoje środki do prania. W ten sposób możemy stworzyć swoje ulubione połączenie zapachów.



   Aby wgrać saszetkę należy pod tym wpisem zostawić swój adres e-mail. Będzie mi miło jeśli dodacie bloga do obserwowanych, ale nie jest to warunek konieczny. Konkurs trwa przez tydzień do dnia 28.08.2016 do godziny 23.59. Wyniki ogłoszę do dwóch dni po zakończeniu.

Potem będę czekać na e-mail z danymi do przesyłki, której koszt wysyłki pokrywam sama.

niedziela, 26 czerwca 2016

Płyn do kolorowego prania SURF


   Firma Unilever na polski rynek wprowadziła środki do prania Surf. Do wyboru mamy proszki, kapsułki i płyny do prania dzielone na dwa kategorie: do białego i kolorowego prania. Skuszona reklamą w telewizji zamówiłam na stronie internetowej producenta darmową próbkę płynu do kolorowych ubrań SURF. Kiedy przesyłka do mnie dotarła od razu postanowiłam go przetestować.



   W kolorowej saszetce znajdowało się 70 ml płynu o zapachu tropikalnej lilii i yang yang. Po otwarciu poczuła mocny kwiatowy aromat, który od razu przypadł mi do gustu. Wyraźnie czuć lilię i kwiat Ylang Ylang z którego wytwarzany jest aromatyczny olejek, który z kolei dodawany jest przy produkcji perfum. Podobno jego aromat potrafi uspokoić kołaczące serce i pozbyć się złości.



 Na opakowaniu mamy informację jak stosować płyn, do jakiego prania nie możemy go użyć (wełna i jedwab) oraz co robić kiedy dostanie się on do oczu.


Skład:
 Skład 5-15% anionowe środki powierzchniowo czynne, niejonowe środki powierzchniowo czynne, <5% enzymy, kompozycja zapachowa, polikarboksylany, mydło, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Benzisothiazolinone


   Do pralki wlałam całą zawartość saszetki i wrzuciłam kolorowe ubrania. Taka opcja podoba mi się najbardziej. Nie trzeba "bawić się" z szufladkami i osobno odmierzać proszku i płynu do płukania.

   Kiedy pralka skończyła program, od razu pobiegłam ocenić początkowy efekt. Obawiałam się czy sam płyn poradzi sobie z plamami na niektórych ubraniach, ale podczas ich rozwieszania moje obawy zniknęły. Pranie było idealnie czyste i pachnące. Po wysuszeniu ubrania były miękkie i dobrze się prasowały, zapach idealnie utrzymał się aż do następnego prania.



   Póki co jestem mile zaskoczona skutecznością płynu do prania  SURF. Czytałam wiele pozytywnych opinii i  z pewnością przetestuję jeszcze płyn do białych tkanin, proszek i kapsułki. Myślę, że marki tworzące środki do prania mają wielką konkurencję, ponieważ SURF odznacza się dobrą skutecznością i niższą ceną.

Proszek i płyn dostępne są w trzech wariantach zapachowych: tropikalna lilia i yang yang, irys i wiosenna róża, biała orchidea i jaśmin. Kapsułki w dwóch: biała orchidea i jaśmin oraz tropikalna lilia i yang yang.

Polecam i pozdrawiam,
Eulallia


środa, 20 kwietnia 2016

2 kwiecień na zdjęciach


   Pierwszą część wpisu juz widzieliście. Dzisiaj pora na relację ze ślubu i wesela. Zapraszam do oglądania.

  Bukiet mój i starszej





   Butonierki











   Szampan dla gości





   Stolik dla dzieci z przekąskami








   Zbieranie na wózek



czwartek, 24 marca 2016

Gąbka do makijażu Avon



   Na początku chcę zaznaczyć że nie mam porównania z oryginalną gąbeczka Beauty Blender i to jest pierwsze obcowanie z tego typu gadżetami do nakładania podkładu. Od razu mogę zdradzić, że ten sposób nakładania podkładu bardzo mi się spodobał i uważam że warto wypróbować go na sobie. Nie wątpię że oryginał jest najlepszy, ale za tak malutki kawałeczek gąbki szkoda by mi było wydać te 80zł.

 
 
   Podróbka gąbki Avon spodobała mi się na tyle, że kiedy się już zniszczy to kupię następną. 16 zł wydawane co 3 miesiące, to pikuś w porównaniu do kwoty oryginału. Właśnie co kwartał powinno wymieniać się je na nowe chociażby ze względów higienicznych i estetycznych.

Gąbeczką można rozprowadzać nie tylko podkład, ale także korektory, róże czy brązery w kremie. Mi najbardziej odpowiada sposób aplikacji po uprzednim zmoczeniu jej w wodzie, ale i na sucho sprawdza się nie najgorzej. Po zwilżeniu powiększa swoją objętość, a jej pory są delikatniejsze i miększe dla mojej cery, dlatego wybieram tę opcję.


Zdjęcie powyższe z lewej strony to gąbeczka sucha. Z tej samej perspektywy i odległości zrobiłam zdjęcie jajeczka zmoczonego i gołym okiem widać różnicę w wielkości. 


Minusem jest większe zużycie podkładu przy robieniu makijażu. Gąbeczka wchłania jego jakąś część, ale nie są to ilości takie, że bym musiała z niej zrezygnować. Jajeczko jest dość solidne, ale przy dłuższych paznokciach wydaje mi się że mogłoby się porozcinać podczas wyciskania. Bardzo łatwo i szybko się go czyści. Na razie nie zauważyłam żadnego odbarwienia, ale zobaczymy co będzie za miesiąc. Jeśli nadal wahacie się nad zakupem, to nie macie nad czym się zastanawiać. Ze swojej strony polecam, a sama na początku miałam mieszane odczucia. 

 

czwartek, 10 marca 2016

Kapsułki z czerwonym olejem palmowym Nomak

grafika google.

   Kapsułki z czerwonym olejem palmowym zaczęłam łykać kilka dni temu, dlatego nie przychodzę jeszcze z recenzją. Chciałam na razie opowiedzieć Wam o jego zdrowotnych właściwościach na cały organizm, a jest tego sporo, więc może ktoś z Was zainteresuje się nim bardziej.

Po pierwsze karoteny

Czerwony olej palmowy został odkryty u egzotycznych wybrzeży Oceanu Spokojnego jako antidotum na mijający czas. Zawiera on 10 razy więcej karotenu niż marchewka oraz 30 razy więcej aniżeli pomidor.
-reguluje poprawny poziom ciśnienia krwi i cholesterolu
-zmniejsza zachorowanie na raka piersi, a u mężczyzn na raka prostaty
-poprawia wzrok
-zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania na raka płuc palaczy
-u dzieci wpływa na jakość pracy dróg oddechowych

Po drugie witamina E

Owoc czerwonej palmy to jedyne na świecie źródło zarówno wit E w postaci tokotrienoli (63%), jak i tokoferoli (37%). 
-wspiera pracę mózgu i układu nerwowego
-zapobiega zachorowaniu na Parkinsona, Alzheimera, demencję czy udar
-blokuje rozwój raka skóry i unicestwia komórki rakowe
-działa jak wewnętrzny, naturalny filtr UV
-wzmaga potencję i płodność zarówno u kobiet jak i u mężczyzn

Po trzecie Koenzym Q10 

Oprócz pełnej gamy karotenów i witaminy E w oleju palmowym czerwonym znajduje się koenzym Q10, który pomaga w przemianie komórkowej tlenu w energię
-wspiera prawidłowe funkcjonowanie głównych narządów: serca, mózgu, nerek czy wątroby
-minimalizuje skutki stresu oksydacyjnego przywracając homeostazę 
-spowalnia proces starzenia organizmu



    Zapach oleju nie należy do najprzyjemniejszych, dlatego cieszę się że wyprodukowane zostały kapsułki z jego zawartością. Kupić można je na stronie  Nomak KLIK  
w normalnej olejowej postaci bądź w kapsułkach. Opakowanie mieści 90 kapsułek, które wystarczą na kurację miesięczną.
Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, mam uczulenie na słońce i uzyskanie ładnego kolorytu skóry bez alergicznych zmian u mnie jest nieosiągalne. Zdobyta przez całe lato lekka opalenizna w ciągu zimy całkowicie znika, dlatego moja blada skóra jest tak bardzo wrażliwa na pierwsze słońca. 

 Regularne przyjmowanie bio czerwonego oleju palmowego przyczynia się do uzyskania szybkiej i zdrowej opalenizny. Ponadto nadaje jej ładny koloryt, zapewnia naturalny filtr UV i pozwala zachować  na dłużej naturalną opaleniznę.
Jestem chyba najbardziej ciekawa tych efektów związanych z nadaniem skórze kolorytu. Wszystkie efekty i szczegóły opiszę już za miesiąc w poście podsumowującym.
pozdrawiam,
Eulallia